Broken Flowers

Łukasz | Film | 18 września 2005

Nowy film Jima Jarmuscha… jest jak typowy, doskonały film Jarmuscha. Wolno płynąca opowieść, specyficzny klimat i narracja. Świetna, choć banalna historia - ot, Don Jonhston (mój ulubiony - szczególnie po Między słowami - ostatnio Bill Murray) dostaje tajemniczy anonim, z którego dowiaduje się, że jest ojcem 19-letniego chłopca. Tylko kto jest matką? Bo Don od kobiet nie stroni(ł) całe życie…
Przyjaciel Winston - domorosły detektyw - namawia Dona, aby pojechał na poszukiwanie autorki listu. Przygotowuje całą podróż i prawie wpycha Dona do samolotu. Co dalej? Trzeba zobaczyć. W każdym razie - dalej trochę różowego koloru, maszyny do pisania i kobiety - różne kobiety, ale coś kiedyś musiało je łączyć, skoro Don nimi się interesował. Przynajmniej tak sądzę - uważam bowiem, że jednak szuka się zawsze jakiegoś podobnego typu partnera. Ten film gdzieś w dalekim planie ukazuje jak ludzie się zmieniają z biegiem czasu i tym, co w życiu ich spotyka. Ale nie Don.

Broken Flowers to nieco mniej typowe kino drogi. Droga zwykle prowadzi do przemiany bohatera. Nie tutaj, nie u Jarmuscha. Reżyser delektuje się opowiadaniem historyjki, a nie samą historią. Film jest znakomity - nieinwazyjnie wchodzi do głowy, nieco bawi, nieco zastanawia (świetna “dysputa” filozoficzna przy kanapkach na końcu filmu) ale przede wszystkim jest rozrywką, popisem prowadzenia opowieści dość banalnej, tak naprawdę.

Podziel się z innymi:
  • Digg
  • del.icio.us
  • co.mments
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Wykop
  • E-mail this story to a friend!
  • Google

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy.

Odpowiedz

Polski Wordpress
Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress