Jak powstaje serwis internetowy?

Przez ostatnie dwa miesiące pracowałem nad jubileuszowym serwisem BRE Banku. Poniżej kilka słów o tym jak powstawał ten serwis – odzwierciedla to mniej więcej standardowy sposób pracy przy budowie każdego właściwie serwisu.

Pierwszym etapem było zdefiniowanie co tak naprawdę chcemy pokazać, w jaki sposób, jakie mają być funkcjonalności. Główne założenie to spójność z całą kampanią towarzyszącą obchodom 20-lecia BRE Banku. Nad koncepcją kampanii prace trwały o wiele dłużej, serwis internetowy ciągle się w nich przewijał – czekaliśmy tylko na ostateczną formę kampanii.

Po zatwierdzeniu linii komunikacji, wstępnych projektów graficznych layoutów prasowych można było ruszyć z przygotowywaniem serwisu.

Początkowo planowaliśmy dwa oddzielne serwisy – dla Klientów Grupy BRE oraz dla jej pracowników. Oba miały mieć kilka elementów wspólnych, część była jednak rozbieżna. I tak:

Serwis dla Klientów

Serwis ogólnodostępny, z możliwością publikacji i edycji treści (CMS), zawierać miał takie elementy:

  • Historia BRE
  • Ludzie BRE – Klienci oraz najlepsi pracownicy – strona graficzna oparta na layoutach proponowanych do kampanii, możliwość edycji zamieszczanych treści i ew. materiałów graficznych.
  • Relacje z wydarzeń – koncertów, gal związanych z innowacyjnością
  • Koncert – Informacje o terminie koncertu, artystach biorących w nim udział, relacja po koncercie, być może transmisja na żywo z koncertu.
  • Konkurs

Serwis dla Pracowników
Serwis dostępny tylko dla pracowników Grupy BRE Banku (np. po zalogowaniu – intranet odpadał, ze względu na brak dostępu do niego przez wszystkie spółki Grupy BRE), zawierający:

  • Historia BRE
  • Ludzie BRE – najlepsi pracownicy
  • Konkurs „Moje 20 lat”

Po małej dyskusji udało się „zjednoczyć” oba serwisy w jeden, wydzielając części wspólne. Zrezygnowaliśmy z konkursu w części dla Klientów, a właściwie zmieniliśmy zasady tego konkursu, wpasowując je w część „Moje 20 lat”.

Po przygotowaniu zakresu funkcjonalnego i merytorycznego przyszedł czas na przygotowanie makiet. Kilka godzin pracy z PowerPointem, w efekcie których przygotowanych zostało nieco ponad 20 ekranów zawierających kolejne strony serwisu.

Makieta serwisu

Makiety zawierały wszystkie funkcjonalności, jakie weszły w zakres serwisu. Były doskonałym materiałem dla agencji kreatywnej, która przygotowała projekty graficzne prawie wszystkich slajdów z prezentacji, dzięki czemu agencja interaktywna (programowanie) miała mniej pracy. Wszystkie trzy strony (obie agencje i my, jako nadzorujący i przygotowywujący całość, w tym treści) dzięki makietom bardzo dobrze znały swoje zadania, jednakowo rozumiały funkcjonalności poszczególnych elementów serwisu.

Po kilku tygodniach wspólnej pracy, poprawek, testów i serii akceptacji wypracowany został cały serwis.

Projekt graficzny

Ostatnim elementem było przygotowanie internetowej kampanii reklamowej, której celem było wygenerowanie ruchu w serwisie i nakłonienie internautów do opowiadania swych historii w części „Moje 20 lat”, a tym samym w konkursie.

Przygotowanie kampanii reklamowej polegało na opracowaniu mediaplanu oraz dobraniu form reklamowych. Zdecydowaliśmy się na 3 tygodniową kampanię, gdzie użyte zostały (są właściwie – kampania jeszcze trwa) media dobrane do grupy docelowej Klientów BRE Banku (kampania np. w serwisie typu grono.net na pewno odniosłaby większy sukces, jednak nie o taką grupę celową nam chodziło). Ostatecznie kampania informująca o jubileuszu BRE Banku oraz zachęcająca użytkowników do opisania własnej drogi ostatnich 20 lat prowadzona jest w prasie (m.in. Przekrój, Newsweek, Polityka, Wprost, Manager Magazine) oraz w portalach internetowych (m.in. WP, Onet, Money.pl, Bankier.pl, Gazeta.pl, serwisy Rzeczpospolitej, Pulsu Biznesu). Reklamy wielkoformatowe ukażą się również na wybranych oddziałach BRE Banku. W Internecie zdecydowaliśmy się na użycie banerów (w różnych rozmiarach) oraz artykułów sponsorowanych.

Pierwszym etapem (poza przygotowaniem kreacji banerowych oraz tekstów artykułów sponsorowanych) kampanii był mailing do pracowników Grupy BRE Banku oraz umieszczenie banerów na stronach wszystkich spółek Grupy BRE Banku.

W tym momencie kampania jeszcze trwa, więc trudno mówić o wynikach. Po zakończeniu jej postaram się przedstawić kilka liczb i małe podsumowanie. Na razie – zapraszam do oglądania serwisu 20-lecia BRE Banku i opowiadania historii swoich 20-lat.

Paweł Sz.

Drugi raz w życiu trafia mi się sytuacja, że umiera ktoś, kogo znałem osobiście, z kim rozmawiałem, uśmiechałem się do niego czy też podawaliśmy sobie ręce na powitanie, a na pożegnanie życzyliśmy banalnego „miłego dnia!”…

Jeszcze nieco ponad rok temu pracowaliśmy razem w Teatrze STU… a przed chwilą dostałem RSSem link do tekstu Joanny Targoń z krakowiskiej Gazety Wyborczej. Oto ten tekst (za gazetą.pl):

Odszedł nie w porę. Za wcześnie. Za młodo. Wracał z wakacji w Chorwacji samochodem z przyjaciółmi, na Słowacji zatrzymali się na chwilę przy stacji benzynowej i staranował ich tir. Paweł Szot.

Absolwent krakowskiej teatrologii, pracował w Teatrze STU, wcześniej w Cricotece, szkole teatralnej i Teatrze im. Słowackiego. Czym się zajmował? Można powiedzieć, że wszystkim, bo wszędzie sprawował (nieformalnie lub formalnie) funkcję tzw. prawej ręki. Niezwykle kompetentny, wiedział wszystko o funkcjonowaniu instytucji, w której właśnie pracował. Wszystko potrafił załatwić. Proszony o pomoc lub informację, nigdy nie odsyłał do kolegi czy koleżanki. Można było najwyżej usłyszeć: „Poczekaj chwilę, dowiem się, oddzwonię”. I zawsze oddzwaniał. Wszystkich znał i wszyscy go znali, o co w niezbyt wielkim teatralnym środowisku nietrudno. Wszyscy go lubili, o co znacznie trudniej. Za klasę, elegancję, poczucie humoru, dyskrecję, dobre wychowanie, spokój tak rzadko spotykany w nerwowej teatralnej atmosferze. I za – niebezkrytyczny – entuzjazm. Bo Paweł, choć całe życie pracował w teatrach, po drugiej stronie, był znakomitym widzem. Starał się oglądać wszystko, nie tylko w Krakowie, jeździł na festiwale, przeglądy, robił teatralne wycieczki po Polsce. Przyjemnie się z Pawłem rozmawiało o teatrze; jego oceny były krótkie, trafne, a krytyczne uwagi niebolesne, choć celne. Paweł żałował, że się komuś nie udał spektakl, a nie cieszył się z klęski. Namawiany do pisania – choćby o Kantorze, o którym wiedział wszystko – wykręcał się i zasłaniał tajemniczą niedyspozycją pisarską: „No wiesz, jak to ze mną jest”.

Paweł miał 34 lata. Zginął w sobotę nad ranem.

Trafnie to jota napisała. Taki właśnie był Paweł – nic dodać, nic ująć…

Spoczywaj Pawle w spokoju.