Ryszard Kapuściński nie żyje

Tytuł wystarczy za wszystko – ten kto czytał Kapuścińskiego wie kim był, jakie miał poglądy. Ja przyznam szczerze nie czytałem. Pewnie przeczytam (przepraszam za szczerość, ale wydawnictwa pewnie będą musiały zrobić dodruk książek…) – chociażby z ciekawości – zawsze chciałem, nigdy nie mogłem się zabrać. Ale z masą książek tak mam, więc w zasadzie nic dziwnego.

Ten wpis ma być jednak o czymś innym. O klasie Grzegorza Miecugowa i klasie TVN24. To właściwie jedyna stacja jaką oglądam (nie słucham radia – mam włączony telewizor robiąc wszystko inne) w telewizji, czasem jakiś film na innym kanale. O 22 zaczęło się „Szkło kontaktowe”. Dziesięć minut później na „czerwonym pasku” pokazała się informacja „Ryszard Kapuściński nie żyje”. Panowie natychmiast przerwali temat, przestali wytykać politykom ich błędy i idiotyzmy. Porozmawiali chwilę o Kapuścińskim, Miecugow wspominał wywiad jaki zrobił do prowadzonego przez siebie programu „Inny punkt widzenia”. Przerwa na reklamę. Po przerwie krótki komentarz i zakończenie „Szkła…”, a stacja nadaje powtórzenie wywiadu.

Niby proste, niby nic specjalnego. Ale moim zdaniem to jedno z piękniejszych zachowań na jakie mogła sobie pozwolić telewizja. I znakomita reakcja – 5-10 minut i zmieniamy ramówkę. Z to cenię TVN24, za to cenię dobrych dziennikarzy.

Jutro rano będą gazety na czarno. Każdy portal internetowy o tym napisze, wszyscy będą wspominać, Onet standardowo wystawi „Księgę kondolencyjną” (świetny sposób na nie-zapychanie ogólnego forum). Ale klasy TVN24 w moich oczach nic nie pobije.

3 myśli na temat „Ryszard Kapuściński nie żyje

  1. Też oglądam TVN24 i jest to moja ulubiona stacja.
    Widać jeszcze nie wszyscy w tym kraju nie nieobiektywni i nie dają się ponieść poprawności politycznej.
    Panie Prokulski tak dalej!

  2. Tak niewiele trzeba ku pamieci. Nie chodzi o robienie zbednego szumu. Czesto wystarczy minuta ciszy, wspomnien…
    Grunt to takt a TVN24 go napewno posiada.

  3. Ja tez nie czytałam Kapuścinskiego. Brakło czasu, a lista książek wciąż rośnie….przeczytam juz za 3 miesiące podczas urlopu w Afryce…tak „Heban”….
    pozdrawiam,
    Lu

Dodaj komentarz