Kolejny raz docenieni

Najpierw było sporo pracy. Później, w grudniu 2006 roku uruchomiliśmy portal BRE Banku – była konferencja prasowa, multimedialne prezentacje dla pracowników w centrali banku (ramki cyfrowe z animacjami zamontowane w windach), a później przyszły nagrody.

Pierwsza – to wyróżnienie w rankingu Gazety Prawnej, w kwietniu 2007 roku. Był to pierwszy ranking serwisów internetowych spółek giełdowych – ograniczał się tylko do spółek z WIG20.

Druga to październik 2007 roku i wyróżnienie w konkursie „Złota Strona Emitenta” w kategorii spółek dużych. Ten konkurs polegał na ocenie wszystkich serwisów polskich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych, a w jury zasiadało kilkanaście osób. A ja nawet załapałem się na zdjęcie, choć sama impreza finałowa była żenująca kiepska, byliśmy z ekipą na niej może z 20 minut ;-)

Trzecim było wyróżnienie w WebStarFestival w grudniu 2007.

Dzisiaj dotarła do mnie informacja o drugim miejscu (ale tylko pół punktu na 100 możliwych zabrakło do pierwszego) w zestawieniu 16 serwisów korporacyjnych przygotowanym przez szwedzką firmę konsultingową Hallvarsson & Halvarsson.

Więcej informacji o tym rankingu:

A taki jeden powiedział mi nie tak dawno, że nie znam się na robieniu serwisów…

Koniec muzyki jaką znamy?


Najpierw Nine Inch Nails opublikowali w sieci album, z którego prawie 200 fanów przygotowało swoje remiksy. NIN wybrali 21 utworów i za darmo udostępnili je w sieci, także poprzez sieć torrent.
Później swoją płytę „In Rainbows” za przysłowiowe „co łaska” w sieci wydał Radiohead, na czym zarobił ponoć (wg comScore) 10 mln dolarów, sprzedając płyty za średnio 2,26, przy czym 62% os󢠢kupujących" płytę na stronie Radiohead zadeklarowało cenę r󷮄 zero.  <img src="http://prokulski.net/images/nin-ghosts-cover.jpg" alt="Nine Inch Nails - Ghost I-IV" align="left" hspace="5" vspace="5" />Dwa dni temu, drugiego marca, Nine Inch Nails wydali płytę <a href="http://www.9inchnails.com/discography/official-releases/ghosts-i-iv.php">"Ghost I-IV"</a>. Jest to czteroczęściowy album na kt󲹠składa się 36 utwor󷮠I tutaj ciąg dalszy historii: pierwszą część (9 utwor󷬠w formacie mp3, 320kbps, DRM-free) można za darmo <a href="http://isohunt.com/torrent_details/35936970/?tab=summary">ściągnąć z sieci Torrent</a> (zesp󅂠- czyli właściwe <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Trent_Reznor">Trent Reznor</a> - sam opublikował odpowiedni plik na stronach PirateBay). Paczka pełna, czyli 36 utwor󷠨r󷮩eż w mp3) kosztuje pięć dolar󷮠Obie wersje zawierają dodatkowo 40-stronicowy PDF i inne elektroniczne dodatki takie jak tapety, logotypy itp. Najdroższa opcja to trzysta dolar󷠺a 4 płyty winylowe plus wszystkie wersje do ściągnięcia z sieci oraz ekskluzywne wydania CD i DVD. W tej opcji tylko 2500 egzemplarzy, każdy podpisany osobiście przez Reznora, z kolejnym numerem… Dwa i p󅂠tysiąca razy300 daje 750 tysięcy dolarów. Słabo? Według strony, na której można zamówić album – już się sprzedało!

W związku z tym co dzieje się w ciągu ostatniego pół roku na rynku dystrybucji muzyki należy zadać inne pytanie – co dalej? Czy oznacza to powolny koniec koncernów muzycznych i płyt CD? Czy teraz wszyscy będą słychać muzyki ściągniętej z sieci (płatnie czy bezpłatnie to nieco inna kwestia) na swoich iPodach i odtwarzaczach mp3? Sądzę, że tak, ale dopiero za około 8-10 lat będzie można powiedzieć, że to koniec płyty kompaktowej.

W Stanach iTunes Store to druga pod względem wartości sprzedanej muzyki firma, po sieci Wal-Mart. Apple pod koniec lutego podało, że mają 50 milionów zarejestrowanych użytkowników w iTunes i sprzedali ponad 4 mld piosenek. I to wszystko w niecałe pięć lat działalności.

Forrester przewiduje w swoim raporcie, że do 2012 roku wartość sprzedanych płyt CD spadnie do poziomu 3,8 mld dolarów. Dla porównania: w 2011 roku połowa muzyki sprzedawanej w USA będzie sprzedawana w formie cyfrowej. Raport Forrestera przewiduje stały wzrost w ciągu najbliższych pięciu lat rynku muzyki cyfrowej o 23% każdego roku – ma to przynieść 4,6 mld dolarów w 2012 roku.

Branża musi przedefiniować, co jest jej produktem – stwierdza James L. McQuivey z Forrester Research – Większość producentów spędziło lata na śledzeniu wyników sprzedaży płyt. Tak naprawdę to artyści są produktem, a nie tylko jego źródłem. Nowe dochody przypłyną z dużo bardziej nieoczekiwanych źródeł.

Więcej na ten temat: