Filmowe podsumowanie roku 2008

Koniec roku to czas podsumowań (i postanowień na nowy rok). W tym roku postanowiłem przygotować takie podsumowania w dziedzinach, które mnie interesują najbardziej i które jednocześnie są mniej lub bardziej dla mnie ważne.
Proszę Państwa – podsumowanie roku 2008 w filmie.

W 2008 roku najważniejsze filmy to pop-kulturowe produkcje: czwarta część Indiany Jonesa, kolejny Batman i kolejny James Bond (którego nie widziałem).

O kolejnym Indiana Jonesie napiszę tylko tyle, że zabawa w dawnym stylu skopana została przez słaby scenariusz. A końcówka to już masakra… niestety.

Mroczny Rycerz czyli kolejna część Batmana – dla mnie ten film to kilka mocnych punktów w ekipie, z powodu których musi być dobry:
Reżyseria – Christopher Nolan czyli twórca świetnego i (jak na rok 2000) innowacyjnego „Memento”
W głównej roli znakomity Chistian Bale którego uwielbiam od czasów American Psycho i późniejszymi Equilibrium czy Mechanikiem na czele. A w 2009 roku ma być kolejny Terminator, z którym Chistian Bale zagra Johna Connora.
A do kompletu w roli Alfreda Michael Caine, którego lubię coraz bardziej – im starszy tym lepszy (gorąco polecam film Pojedynek (Sleuth) gdzie zagrał właściwie tylko z równie dobrym Jude Law).

Nie rozumiem z kolei całego zachwytu nad Heathem Ledgerem – jako Joker świetny, to prawda, ale ten aktor nie kojarzy mi się z niczym poza tym, że zmarł z przedawkowania narkotyków czy środków nasennych. Z „Tajemnicy Brokeback Mountain” go wcale nie pamiętam (w ogóle średnio pamiętam ten film – nie przypadł mi do gustu, nie ujął mnie za serce itd.). Zresztą znalazł się na pierwszym miejscu „Rankingu najbardziej przecenianych gwiazd kina” przygotowanym przez portal Film Threat.

Dla mnie odkryciem roku (częściowo na nowo – kilku filmów nie widziałem wcześniej) są bracia Coen.
Rok zaczął się od To nie jest kraj dla starych ludzi (No Country for Old Men) – film znakomity, powolny, mroczny, bez muzyki… idealny. A Javier Bardem powoli robi się dla mnie takim Bale’em albo Cainem ;) Pamiętacie policjanta na wózku z Drżącego ciała Almodovara?

A nieco ponad pół roku później bracia Coen serwują nam film Tajne przez poufne (Burn After Reading) który jest powrotem do klimatów znanych z np. Fargo (to chyba wciąż najlepszy ich film w moim rankingu). Mamy więc jakąś historię kryminalną i całą serię idiotów przewijających się przez ekran, z których najbardziej chyba bawi Brad Pitt. Do niego z gwiazd jest Clooney i Malkovich. Trochę to podobne (układem i filozofią) do Fargo, z którym łączy (poza Coenami oczywiście) chociażby Frances McDormand (Oscara dla najlepszej aktorki za rolę w Fargo, a prywatnie – żona Joela Coena).

Poza tym godne uwagi filmy:

I co? Zabrakło polskiego kina… Poza taką sobie „Małą Moskwą” żaden polski tytuł nie przychodzi mi do głowy.

Aha, ważne – brałem pod uwagę premiery w Polsce, nie światowe. Lub też filmy, które w 2008 roku obejrzałem (no, ale nie wspomniałem całej trylogii Ojca Chrzestnego, którego odświeżyłem przed wyjazdem na Sycylię ;) i wszystkich sześciu części Gwiezdnych wojen, które tym razem obejrzałem w porządku w jakim dzieje się fabuła).

Zobacz także:

1 myśl na temat “Filmowe podsumowanie roku 2008

Dodaj komentarz